[…] bardzo zadowolony z siebie, pogwizdując od niechcenia, niejako z czczego obowiązku rzucił sakramentalne pytanie: ile jest dwa razy dwa?

Maszyna ruszyła. Najpierw zapaliły się jej lampy, zajaśniały obwody, zahuczały prądy jak wodospady, zagrały sprzężenia, potem rozżarzyły się cewki, zawirowało w niej, rozłomotało się, zadudniło i tak szedł na całą równinę hałas, aż Trurl pomyślał, że trzeba będzie sporządzić jej specjalny tłumik myślowy. Tymczasem maszyna wciąż pracowała, jakby przychodziło jej rozstrzygać najtrudniejszy problem w całym Kosmosie; ziemia dygotała, piasek usuwał się spod stóp od wibracji, bezpieczniki strzelały jak korki z flaszek, a przekaźniki aż nadrywały się z wysiłku. Nareszcie, kiedy Trurla porządnie już zniesmaczył taki rwetes, maszyna zahamowała gwałtownie i rzekła gromowym głosem: SIEDEM!

Stanisław Lem – Cyberiada

Też tak czasem macie? Nakodujecie się, nakonfigurujecie, haksujecie, poskładacie sprzęt, zrobicie cokolwiek, a potem wytwór zrodzony w cierpieniu i boolach nareszcie działa… ale nie do końca tak, jakbyście tego chcieli? Ja czasem mam.

Lem wielkim pisarzem był! Sporo rzeczy przewidział w swoich tekstach, między innymi:  urządzenia przenośne, internet, wirtualna rzeczywistość. Czytając przytoczony wyżej tekst miałem wrażenie, że opisuje on ludzi, którzy dziś regularnie biją się z maszynami. Tylko maszyny ich zazwyczaj nie… Psuć zabawy nie będę. Przeczytajcie sobie sami, jeśli jeszcze nie znacie, bo na prawdę warto. Polecam. Kopytna pieczęć aprobaty.